2018-07-26, 02:52
Witam Cię Michale,
Dzień dobry Wam wszystkim!!!
Trochę się nie odzywałem, ale co miałem począć, jak pozostałem sam na placu boju.
Jednak nie poddałem się.
Zawziąłem się i postanowiłem samemu rozwiklać tę łamigłówkę z "powrotem" mojego Horusa X10S, po fatalnej aktualizacji, do systemu operacyjnego FrOS.
Z wielu powodów nie poddawałem się.
Przede wszystkim chciałem na 100% być pewnym, czy mam uszkodzony modół IXJT itp., czy też wszystko jest w porządku, tylko ja nie umiem prawidłowo "powrócić" do systemu FrOS.
Po drugie, to chciałem się sprawdzić, swoje umiejętności i wiedzę nabytą w trakcie całej korespondencji z Wami, obejrzanych filmów na YouTube, wszystkich Waszych komentarzy i rad zamieszczonych na Forum 77Hobby.
Po trzecie z każdym kolejnym dniem, przy prawidłowo działającej aparaturze z systemem OpenTX, myśli o tym, że być może z nadajnikiem do końca nie jest wszystko w porządku, stawały się dla mnie nie do zniesienia.
Miałem już nawet napisane obszerne wypracowanie z prośbą o pomoc (podobne do tych pisanych do Was) na temat mojego problemu, gotowe do wysłania na adres: NAService@frsky-rc.com.
No i nie zdążyłem, bo... udało mi się wreszcie samemu uporać z tym problemem.
Miałeś Michale rację, że nic nie zepsułem w Horusie i wszystko jest w porządku.
Przed kolejną próbą "powrotu" do FrOS rozkręciłem aparaturę i na kilka dni odłączyłem akumulator, aby porządnie zresetować pamięć modułu IXJT.
Mało tego.
Pierwszą próbę zapisania najnowszego Firmware (wersja 1.2.05) do Horusa, przeprowadziłem przy odłączonym akumulatorze. Na próżno, nic to nie dało.
Przy drugiej próbie wgrywałem wersję 1.2.03 (akumulator podłączony, ale aparatura oczywiście wyłączona). Za każdym razem na sformatowanej karcie mikroSD był tylko jeden folder FIRMWARE, a w nim tylko jeden plik .bin FrOS. Za każdym razem starałem się wykonywać wszystko dokładnie tak, jak mi to szczegółowo opisałeś.
Po kolejnej porażce postanowiłem spróbować poeksperymentować i sprawdzić w praktyce kilka swoich pomysłów.
Na początek wgrałem do Horusa trzy razy z rzędu (dla pewności, aby nie było dfuERROR), to "najpierwsze" Firmware, czyli: Including EU and NEU firmware, wersja 1.1.02.
Pomyślałem też, że być może czegoś brakuje modułowi nadawczemu IXJT i dlatego cierpliwie czeka, aż wreszcie dostanie, co mu jest potrzebne, aby zakończyć proces flashowania.
Ściągnąłem więc jeszcze Flash Contents-Horus X10S i wkleiłem do karty pamięci, oprócz folderu FIRMWARE, te trzy dodatkowe foldery: CONFIG, IMAGES i SOUNDS.
Flashowanie, jak zawsze, zakończyło się sukcesem. Wyłączyłem Horusa, by po chwili znowu go włączyć.
Po włączeniu pojawił się dobrze mi znany napis: „Component IXJT Updating… This will take a few seconds".
Poczekałem chwilę i nic. Zrezygnowany wyłączyłem nadajnik używając wykałaczki (obok gniazda na kartę mikroSD są dwa otworki, a w jednym z nich jest mikrowyłącznik do resetowania akumulatora). Przez chwilę rozmyślałem, co tu dalej począć, jaki jeszcze pomysł wdrożyć. I tak trzymając Horusa w rękach, nie wiem dlaczego, ponownie go włączyłem. Nie wiem na co liczyłem. Znowu ten sam napis. Pomyślałem, żeby wyłączyć nadajnik, bo szkoda czasu, muszę opracować nowy plan działania, zebrać myśli itp. Nacisnąłem wykałaczką na mikrowyłącznik, ale ułamek sekundy wcześniej zerknąłem, jakby odruchowo, na wyświetlacz.
Za ostatnim wyrazem komunikatu ujrzałem dwie kropki, po czym wyświetlacz się wyłączył.
Pomyślałem, że coś się wreszcie zaczęło dziać, a ja w najważniejszym momencie ostatnich tygodni wyłączam nadajnik. Niestety tego ruchu już nie byłem w stanie cofnąć. Z bijącym sercem włączyłem nadajnik modląc się o kolejną szansę. Po ponownym włączeniu Horusa, po krótkiej chwili, pojawiły się pierwsze kropki. Doszły powoli do końca wiersza.
Pomyślałem, że za chwilę wszystko się rozstrzygnie. Pojawiły się wyrazy w kolejnych wierszach, ale tak szybko, że zdążyłem jedynie przeczytać, że za chwilę aparatura się wyłączy.
I tak się stało. Po kolejnym włączeniu miałem już swojego Horusa z systemem FrOS.
W tym momencie poczułem się przeszczęśliwy, jakbym budował przez wiele miesięcy drogi model i wykonał nim pierwszy, w pełni udany lot. Wreszcie mi się udało!!! Satysfakcja trudna do opisania.
Za to, jak zepsułem Horusa, to poczułem się na odwrót, jakbym ten sam model w pierwszym locie rozbił.
I pomyśleć, że gdybym wtedy, w tym ułamku sekundy przed wyłączeniem aparatury, nie spojrzał na wyświetlacz, to pewnie dalej bym błądził po omacku. Przypadek? Szczęśliwy zbieg okoliczności? Przeznaczenie?
A tak wszystko wróciło do normy.
Nadajnik pamięta nawet dwa, wcześniej utworzone przeze mnie, modele: ORION i DELTA.
Teraz, po ochłonięciu z emocji, już całkiem na spokojnie, zastanawiam się nad tym, co robiłem źle, dlaczego musiałem poświęcić dziesiątki, jak nie setki, godzin na rozwiązanie tego problemu?
Może przyczyną moich ciągłych niepowodzeń był fakt, że na karcie SD był zawsze tylko jeden folder o nazwie FIRMWARE? Jak dokleiłem pozostałe trzy, to od razu sukces.
Może od samego początku powinienem był wgrać do Horusa oprogramowanie: Including EU and NEU firmware, wersja 1.1.02, a nie późniejsze wersje?
Może wcześniej też udałoby mi się wrócić do FrOS, gdybym kilkakrotnie resetował akumulator po flashowaniu? Jednak z tego, co pamiętam, to już to robiłem, niestety bez powodzenia.
Zmieniłem też komputer, przy pomocy którego wgrywałem FrOS do nadajnika.
Poprzedni zabytek miał Windows-a 7 Home Premium, a ten pożyczony od syna miał Siódemkę Profesional z procesorem i5 itd.
Tak wszystko śmigało, że ledwo dopatrzyłem się: dfuERROR; status=10, przy wgrywaniu do Horusa pliku bootloader.
Jest wiele znaków zapytania, ale nie są one dla mnie już takie ważne. Najważniejsze jest to, że z moim nadajnikiem jest wszystko w porządku.
Docelowo wrócę do systemu OpenTX, podoba mi się. Jak ostatnio czytałem na Forum, to jest szansa na polskie menu bez "krzaczków".
U mnie wcześniej też były w menu dziwne znaki, zamiast typowo polskich liter: ą, ć, ę, ł, ń, ó, ś, ź, ż.
Rozpisałem się w tym temacie bardzo szczegółowo, ale myślę, że może komuś moje doświadczenie pomoże w rozwiązaniu podobnego problemu, a może nawet takiego samego?
No i przede wszystkim jestem Wam to winien za okazaną mi bezinteresowną pomoc.
Jeszcze raz dziękuję Ci Michale i wszystkim Kolegom na tym Forum za poświęcony mi czas i cierpliwość.
Dołączam kilka fotek na dowód, że mi się udało.
Pozdrawiam Was serdecznie!!!
Mariusz Kasprzak
Dzień dobry Wam wszystkim!!!
Trochę się nie odzywałem, ale co miałem począć, jak pozostałem sam na placu boju.
Jednak nie poddałem się.
Zawziąłem się i postanowiłem samemu rozwiklać tę łamigłówkę z "powrotem" mojego Horusa X10S, po fatalnej aktualizacji, do systemu operacyjnego FrOS.
Z wielu powodów nie poddawałem się.
Przede wszystkim chciałem na 100% być pewnym, czy mam uszkodzony modół IXJT itp., czy też wszystko jest w porządku, tylko ja nie umiem prawidłowo "powrócić" do systemu FrOS.
Po drugie, to chciałem się sprawdzić, swoje umiejętności i wiedzę nabytą w trakcie całej korespondencji z Wami, obejrzanych filmów na YouTube, wszystkich Waszych komentarzy i rad zamieszczonych na Forum 77Hobby.
Po trzecie z każdym kolejnym dniem, przy prawidłowo działającej aparaturze z systemem OpenTX, myśli o tym, że być może z nadajnikiem do końca nie jest wszystko w porządku, stawały się dla mnie nie do zniesienia.
Miałem już nawet napisane obszerne wypracowanie z prośbą o pomoc (podobne do tych pisanych do Was) na temat mojego problemu, gotowe do wysłania na adres: NAService@frsky-rc.com.
No i nie zdążyłem, bo... udało mi się wreszcie samemu uporać z tym problemem.
Miałeś Michale rację, że nic nie zepsułem w Horusie i wszystko jest w porządku.
Przed kolejną próbą "powrotu" do FrOS rozkręciłem aparaturę i na kilka dni odłączyłem akumulator, aby porządnie zresetować pamięć modułu IXJT.
Mało tego.
Pierwszą próbę zapisania najnowszego Firmware (wersja 1.2.05) do Horusa, przeprowadziłem przy odłączonym akumulatorze. Na próżno, nic to nie dało.
Przy drugiej próbie wgrywałem wersję 1.2.03 (akumulator podłączony, ale aparatura oczywiście wyłączona). Za każdym razem na sformatowanej karcie mikroSD był tylko jeden folder FIRMWARE, a w nim tylko jeden plik .bin FrOS. Za każdym razem starałem się wykonywać wszystko dokładnie tak, jak mi to szczegółowo opisałeś.
Po kolejnej porażce postanowiłem spróbować poeksperymentować i sprawdzić w praktyce kilka swoich pomysłów.
Na początek wgrałem do Horusa trzy razy z rzędu (dla pewności, aby nie było dfuERROR), to "najpierwsze" Firmware, czyli: Including EU and NEU firmware, wersja 1.1.02.
Pomyślałem też, że być może czegoś brakuje modułowi nadawczemu IXJT i dlatego cierpliwie czeka, aż wreszcie dostanie, co mu jest potrzebne, aby zakończyć proces flashowania.
Ściągnąłem więc jeszcze Flash Contents-Horus X10S i wkleiłem do karty pamięci, oprócz folderu FIRMWARE, te trzy dodatkowe foldery: CONFIG, IMAGES i SOUNDS.
Flashowanie, jak zawsze, zakończyło się sukcesem. Wyłączyłem Horusa, by po chwili znowu go włączyć.
Po włączeniu pojawił się dobrze mi znany napis: „Component IXJT Updating… This will take a few seconds".
Poczekałem chwilę i nic. Zrezygnowany wyłączyłem nadajnik używając wykałaczki (obok gniazda na kartę mikroSD są dwa otworki, a w jednym z nich jest mikrowyłącznik do resetowania akumulatora). Przez chwilę rozmyślałem, co tu dalej począć, jaki jeszcze pomysł wdrożyć. I tak trzymając Horusa w rękach, nie wiem dlaczego, ponownie go włączyłem. Nie wiem na co liczyłem. Znowu ten sam napis. Pomyślałem, żeby wyłączyć nadajnik, bo szkoda czasu, muszę opracować nowy plan działania, zebrać myśli itp. Nacisnąłem wykałaczką na mikrowyłącznik, ale ułamek sekundy wcześniej zerknąłem, jakby odruchowo, na wyświetlacz.
Za ostatnim wyrazem komunikatu ujrzałem dwie kropki, po czym wyświetlacz się wyłączył.
Pomyślałem, że coś się wreszcie zaczęło dziać, a ja w najważniejszym momencie ostatnich tygodni wyłączam nadajnik. Niestety tego ruchu już nie byłem w stanie cofnąć. Z bijącym sercem włączyłem nadajnik modląc się o kolejną szansę. Po ponownym włączeniu Horusa, po krótkiej chwili, pojawiły się pierwsze kropki. Doszły powoli do końca wiersza.
Pomyślałem, że za chwilę wszystko się rozstrzygnie. Pojawiły się wyrazy w kolejnych wierszach, ale tak szybko, że zdążyłem jedynie przeczytać, że za chwilę aparatura się wyłączy.
I tak się stało. Po kolejnym włączeniu miałem już swojego Horusa z systemem FrOS.
W tym momencie poczułem się przeszczęśliwy, jakbym budował przez wiele miesięcy drogi model i wykonał nim pierwszy, w pełni udany lot. Wreszcie mi się udało!!! Satysfakcja trudna do opisania.
Za to, jak zepsułem Horusa, to poczułem się na odwrót, jakbym ten sam model w pierwszym locie rozbił.
I pomyśleć, że gdybym wtedy, w tym ułamku sekundy przed wyłączeniem aparatury, nie spojrzał na wyświetlacz, to pewnie dalej bym błądził po omacku. Przypadek? Szczęśliwy zbieg okoliczności? Przeznaczenie?
A tak wszystko wróciło do normy.
Nadajnik pamięta nawet dwa, wcześniej utworzone przeze mnie, modele: ORION i DELTA.
Teraz, po ochłonięciu z emocji, już całkiem na spokojnie, zastanawiam się nad tym, co robiłem źle, dlaczego musiałem poświęcić dziesiątki, jak nie setki, godzin na rozwiązanie tego problemu?
Może przyczyną moich ciągłych niepowodzeń był fakt, że na karcie SD był zawsze tylko jeden folder o nazwie FIRMWARE? Jak dokleiłem pozostałe trzy, to od razu sukces.
Może od samego początku powinienem był wgrać do Horusa oprogramowanie: Including EU and NEU firmware, wersja 1.1.02, a nie późniejsze wersje?
Może wcześniej też udałoby mi się wrócić do FrOS, gdybym kilkakrotnie resetował akumulator po flashowaniu? Jednak z tego, co pamiętam, to już to robiłem, niestety bez powodzenia.
Zmieniłem też komputer, przy pomocy którego wgrywałem FrOS do nadajnika.
Poprzedni zabytek miał Windows-a 7 Home Premium, a ten pożyczony od syna miał Siódemkę Profesional z procesorem i5 itd.
Tak wszystko śmigało, że ledwo dopatrzyłem się: dfuERROR; status=10, przy wgrywaniu do Horusa pliku bootloader.
Jest wiele znaków zapytania, ale nie są one dla mnie już takie ważne. Najważniejsze jest to, że z moim nadajnikiem jest wszystko w porządku.
Docelowo wrócę do systemu OpenTX, podoba mi się. Jak ostatnio czytałem na Forum, to jest szansa na polskie menu bez "krzaczków".
U mnie wcześniej też były w menu dziwne znaki, zamiast typowo polskich liter: ą, ć, ę, ł, ń, ó, ś, ź, ż.
Rozpisałem się w tym temacie bardzo szczegółowo, ale myślę, że może komuś moje doświadczenie pomoże w rozwiązaniu podobnego problemu, a może nawet takiego samego?
No i przede wszystkim jestem Wam to winien za okazaną mi bezinteresowną pomoc.
Jeszcze raz dziękuję Ci Michale i wszystkim Kolegom na tym Forum za poświęcony mi czas i cierpliwość.
Dołączam kilka fotek na dowód, że mi się udało.
Pozdrawiam Was serdecznie!!!
Mariusz Kasprzak

